Kto przejmie władzę po Łukaszence? W grze są synowie i siłowicy

Infografika przedstawiająca strukturę kręgu władzy Aleksandra Łukaszenki w Białorusi.

FOT. osw.waw.pl

Władza na Białorusi od lat skupia się wokół jednego człowieka, ale pytanie o jej dalszy los staje się coraz trudniejsze do odłożenia. W otoczeniu Alaksandra Łukaszenki są jego trzej synowie, wpływowi przedstawiciele struktur bezpieczeństwa oraz młodzi menedżerowie państwowego aparatu. Konstytucyjny scenariusz na wypadek odejścia prezydenta nie gwarantuje spokojnej sukcesji. W tle pozostaje jeszcze Moskwa, dla której Białoruś jest częścią wyłącznej strefy wpływów.

Rodzina Łukaszenki ma dostęp do pieniędzy, ale nie do pełni władzy

Najstarszy syn prezydenta, Wiktar, przez lata uchodził za jego najbliższego współpracownika w sprawach bezpieczeństwa. Ukończył stosunki międzynarodowe na Białoruskim Uniwersytecie Państwowym, pracował w resorcie spraw zagranicznych i służył w wojskach pogranicznych. W 2005 r. został doradcą prezydenta do spraw bezpieczeństwa narodowego, a dwa lata później wszedł do Rady Bezpieczeństwa.

Łukaszenka tłumaczył, że powierzył synowi to stanowisko, ponieważ potrzebował osoby zaufanej i pozostającej w stałym kontakcie z głową państwa.

„Skutecznej kontroli nad strukturami bezpieczeństwa, a to mógł zapewnić jedynie zaufany człowiek, będący w stałym kontakcie z głową państwa” – mówił Alaksandr Łukaszenka.

Wiktar działał głównie poza światłem kamer. Według doniesień niezależnych białoruskich kanałów informacyjnych miał jednak budować relacje z przedstawicielami struktur siłowych i przedsiębiorcami związanymi z reżimem. Jego nieformalne wpływy mogły pomagać przy obsadzie stanowisk oraz w nawiązywaniu kontaktów biznesowych.

Szczególne znaczenie mają jego relacje z elitami państw arabskich, zwłaszcza ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich. W 2023 r. rzeczniczka prezydenta Natalla Ejsmant mówiła, że Wiktar został pełnomocnikiem na kierunku bliskowschodnim na prośbę szejków z Emiratów. W tej roli zajmuje się także kontaktami z Omanem, gdzie Mińsk rozwija współpracę gospodarczą i logistyczną.

Wiktar kieruje również Narodowym Komitetem Olimpijskim. Według ustaleń białoruskich dziennikarzy śledczych pod kontrolą tej struktury znajduje się wiele firm z branży handlowej i gastronomicznej. Jego żona Lilija jest natomiast związana z firmą Dana Holdings, należącą do serbskich przedsiębiorców braci Karić, którzy inwestują między innymi w mińskie budownictwo mieszkaniowe.

Średni syn, Dzmitryj, pozostaje znacznie mniej widoczny. Studiował na tym samym kierunku co starszy brat, a zawodowo związał się ze sportem. W 2005 r. został prezesem Prezydenckiego Klubu Sportowego, zajmującego się między innymi wyszukiwaniem i szkoleniem młodych zawodników. Później uczestniczył także w projektach biznesowych, w tym w tworzeniu biura sprzedaży państwowego producenta ciężkich pojazdów BiełAZ.

Większą rozpoznawalność zyskała jego żona Anna, występująca jako Anna Siełuk. Jest piosenkarką i organizatorką wydarzeń promujących politykę władz. W 2024 r. koordynowała cykl koncertów patriotycznych „Czas wybrał nas”. Według doniesień medialnych wraz z siostrą i jej mężem angażuje się również w działalność firm z branży medialnej i gastronomicznej.

Najmłodszy Mikałaj od dzieciństwa towarzyszył ojcu podczas zagranicznych wizyt. Pojawiał się między innymi na spotkaniach z Władimirem Putinem oraz podczas audiencji u papieża Benedykta XVI. To właśnie jego szczególna pozycja wywoływała przez lata spekulacje, że Łukaszenka przygotowuje syna do przejęcia władzy.

Prezydent konsekwentnie temu zaprzeczał. Mikałaj nie zajmował dotąd stanowiska państwowego ani nie kierował przedsięwzięciem biznesowym. Studiował biotechnologię na Uniwersytecie Pekińskim, a w 2026 r. uzyskał dyplom w pierwszej pilotażowej edycji białorusko-chińskiego programu współpracy. Odbywa także służbę wojskową, choć rodzaj jednostki nie został sprecyzowany.

Więcej aktualności z Polski znajdziesz na stronie głównej pl.news.

Konstytucja wskazuje następcę tylko na papierze

Pierwsze poważne rozważania o zmianie systemu władzy pojawiły się w otoczeniu Łukaszenki w latach 2016–2017. Białoruski przywódca obserwował wtedy działania Nursułtana Nazarbajewa w Kazachstanie. Później z ostrożnością podchodził do podobnych rozwiązań, między innymi po tym, jak w Kazachstanie osłabła pozycja wieloletniego lidera, a w Armenii doszło do udanej rewolucji.

Po sfałszowanych wyborach prezydenckich w 2020 r. i brutalnym stłumieniu masowych protestów Łukaszenka jeszcze mocniej podporządkował system własnej kontroli. Zapowiadana reforma konstytucyjna nie doprowadziła do rzeczywistego podziału władzy. Na czele Ogólnobiałoruskiego Zgromadzenia Ludowego stanął sam prezydent, a mechanizm bezpiecznego przekazania rządów nadal pozostał niejasny.

Konstytucja znowelizowana w referendum 27 lutego 2022 r. przewiduje, że w razie śmierci prezydenta albo niemożności sprawowania przez niego urzędu obowiązki głowy państwa przejmuje przewodniczący Rady Republiki. Obecnie funkcję tę pełni Natalla Kaczanawa, lojalna wobec Łukaszenki, lecz pozbawiona szerokiego zaplecza politycznego i własnego autorytetu.

Inny wariant dotyczy śmierci prezydenta w wyniku zamachu, aktu terrorystycznego albo agresji zbrojnej. Wtedy odpowiedzialność za państwo ma przejąć Rada Bezpieczeństwa, której posiedzeniom także przewodniczy Kaczanawa. Takie rozwiązanie może jednak otworzyć drogę do rywalizacji między przedstawicielami struktur siłowych. Wskazanie całego gremium, zamiast jednej osoby, nie rozstrzyga bowiem, kto faktycznie przejąłby inicjatywę.

O sukcesję rywalizują także siłowicy i nowe kadry

Łukaszenka publicznie odrzuca możliwość dziedziczenia prezydentury przez któregoś z synów. Twierdził, że dzieci widziały, jak dużym ciężarem jest sprawowanie urzędu.

„Napatrzyli się w dzieciństwie na moim przykładzie, jakim ciężarem jest prezydentura” – mówił Alaksandr Łukaszenka.

W sierpniu 2026 r. sugerował także, że jego synowie nie mają wystarczających kwalifikacji do objęcia najwyższego stanowiska. Pomysły o przekazaniu władzy w rodzinie określał jako wymysł „kompletnych idiotów”.

Jednocześnie prezydent wielokrotnie wskazywał osoby, które mogłyby odegrać ważną rolę po jego odejściu. Wśród potencjalnych kandydatów wymieniał byłego ministra spraw wewnętrznych Juryja Karajeua oraz byłego gubernatora obwodu grodzieńskiego Uładzimira Karanika. Później mówił o pokoleniu „młodych i perspektywicznych menedżerów”.

Do tego grona zaliczani są szef administracji prezydenckiej Dzmitryj Krutoj, prezes banku centralnego Raman Hałouczenka oraz premier Alaksandr Turczyn. Ich pozycja wynika jednak przede wszystkim z nominacji Łukaszenki, a nie z niezależnego zaplecza politycznego. Równolegle o przyszłości systemu mogą decydować szefowie struktur bezpieczeństwa, dysponujący aparatem przymusu i własnymi relacjami w elicie.

Obecnie żaden z synów prezydenta nie zajmuje stanowiska, które samo w sobie dawałoby mu pełną kontrolę nad państwem. Rodzina ma dostęp do wpływów i interesów gospodarczych, ale formalne instrumenty władzy pozostają w rękach prezydenta, aparatu bezpieczeństwa oraz lojalnych urzędników. Dlatego rzeczywista walka o sukcesję może rozpocząć się dopiero po ciężkiej chorobie albo śmierci Łukaszenki, a jej ważnym uczestnikiem będzie również Rosja.

na podstawie: osw.waw.pl.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (osw.waw.pl). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.

Widzisz błąd lub nieaktualną informację? Zgłoś błąd, sprostowanie lub uwagę

Treści na stronie są opracowywane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji

Ostatnie Artykuły