Polska przyspiesza zbrojenia dronowe, ale technologia wciąż ucieka wojsku

Pięciu mężczyzn, w tym trzech w mundurach wojskowych, siedzi na scenie podczas panelu dyskusyjnego o bezzałogowej przyszłości Sił Zbrojnych RP.

FOT. Sztab Generalny WP (X)

Bezzałogowce zmieniają sposób prowadzenia działań szybciej, niż armie są w stanie je wdrażać. Podczas konferencji „Przyszłość Sił Powietrznych RP” przedstawiciele wojska, Ośrodka Systemów Autonomicznych i przemysłu wskazywali, że Polska musi skrócić drogę od pomysłu do użycia systemu. Mówili też o testach, ograniczeniach szkolenia, doświadczeniach Ukrainy oraz rozwiązaniach, które mają trafić do systemu Gladius.

Technologia rozwija się szybciej niż procedury zakupowe

Debata „Bezzałogowa przyszłość Sił Zbrojnych RP – jak budować przewagę operacyjną?” odbyła się 28 września 2026 roku podczas konferencji zorganizowanej przez Portal Obronny w warszawskim hotelu Bellotto. W panelu uczestniczyli radca generalny szefa Sztabu Generalnego WP gen. bryg. pil. dr inż. Łukasz Andrzejewski-Popow, zastępca dowódcy Wojsk Obrony Terytorialnej gen. bryg. Marcin Siudziński, szef Ośrodka Systemów Autonomicznych OSA płk dr hab. inż. Mariusz Zieja oraz dyrektor strategicznych programów bezzałogowych Grupy WB Jarosław Czajka.

Gen. Łukasz Andrzejewski-Popow porównał obecny rozwój systemów bezzałogowych do upowszechniania komputerów osobistych przed 30–40 laty. Kolejne generacje urządzeń stawały się coraz szybsze i bardziej zaawansowane, a użytkownicy nieustannie próbowali za nimi nadążyć. Podobny mechanizm dotyczy dziś dronów, platform autonomicznych i systemów wykorzystujących nowe sposoby przetwarzania danych.

„Żaden kraj nie nadąża obecnie za rozwojem systemów bezzałogowych” – ocenił gen. Łukasz Andrzejewski-Popow podczas panelu, jak przekazał Sztab Generalny WP.

W ocenie generała rozwój obejmuje już nie tylko klasyczne platformy powietrzne, lądowe, nawodne i podwodne. Bezzałogowce są wykorzystywane także w przestrzeni kosmicznej, a kolejnym etapem mogą być konstrukcje zdolne do przewożenia dużych ładunków. Oznacza to, że armia musi planować rozwój nie pojedynczych urządzeń, lecz całych współpracujących ze sobą systemów.

Wojsko potrzebuje informacji możliwie szybko przetworzonej, aby inne rodzaje sił zbrojnych mogły bezpieczniej wykonywać zadania. Gen. Andrzejewski-Popow wskazywał, że polskie podejście musi uwzględniać położenie geopolityczne kraju i charakter potencjalnego konfliktu, który – jak oceniał – będzie inny niż wcześniejsze scenariusze.

Płk Mariusz Zieja zwrócił uwagę na konsekwencje opóźnień technologicznych.

„Ten, kto nie nadąża technologicznie za zmianami, potrzebami, zaczyna przegrywać pod względem operacyjnym” – powiedział płk Mariusz Zieja, cytowany przez Portal Obronny.

Według uczestników panelu celem nie jest zakup dowolnie dużej liczby dronów, lecz stworzenie platform wystarczająco tanich, dokładnych i skutecznych, by w połączeniu z innymi elementami dawały wojsku oczekiwany efekt.

OSA ma skrócić drogę od demonstratora do armii

Ośrodek Systemów Autonomicznych ma przyspieszać wdrażanie bezzałogowych systemów uzbrojenia na potrzeby Sił Zbrojnych RP. Jak wyjaśniał płk Mariusz Zieja, OSA współpracuje zarówno z dużymi przedsiębiorstwami, takimi jak Grupa WB, jak i z małymi i średnimi firmami. Ośrodek ma również wyszukiwać rozwiązania opracowane na uczelniach technicznych i oceniać, czy mogą odpowiedzieć na potrzeby operacyjne wojska.

OSA testuje polskie i zagraniczne rozwiązania oraz wyniki prac badawczo-rozwojowych. Badania mogą zaczynać się od 6. poziomu gotowości technologicznej, na którym dostępny jest już demonstrator technologii. Taki etap pozwala sprawdzić, czy projekt odpowiada wymaganiom użytkownika i czy może być dalej rozwijany z myślą o zastosowaniu wojskowym.

Zgodnie z „decyzją 123” ośrodek może także badać rozwiązania znajdujące się na 9. poziomie gotowości technologicznej. Chodzi o konstrukcje najbardziej dojrzałe, których działanie można oceniać w warunkach zbliżonych do docelowego wykorzystania.

Dla odbiorcy końcowego tempo tych testów ma znaczenie przede wszystkim dlatego, że wpływa na czas wyposażania wojska w sprawdzone systemy. Sam prototyp nie daje jeszcze zdolności operacyjnej – potrzebne są testy, ocena przydatności i dostosowanie rozwiązania do sposobu działania konkretnych jednostek.

WOT testują drony, ale szkolenie ograniczają przepisy

Gen. Marcin Siudziński przedstawił punkt widzenia żołnierzy, którzy mają korzystać z bezzałogowców podczas szkolenia i działań. Wojska Obrony Terytorialnej są objęte programami modernizacyjnymi, a drony wykorzystywane są w tej formacji zarówno do nauki, jak i do realizacji zadań.

Dowódca podkreślał, że WOT odpowiadają za działania w sytuacjach kryzysowych. Według jego relacji drony wielokrotnie pomagały ratować życie i mienie. Atutem formacji ma być także struktura osobowa – około 90 proc. żołnierzy pochodzi z cywila, a wielu z nich wnosi doświadczenie techniczne i zawodowe zdobyte poza armią.

O liczbie dronów nie decyduje sam zakup, lecz możliwość ich użycia i obsługi. Gen. Siudziński wskazywał, że szkolenie w czasie pokoju ograniczają między innymi wyznaczone strefy. Tego rodzaju ograniczeń nie ma w warunkach wojennych obserwowanych na Ukrainie, dlatego rozwiązania sprawdzające się na froncie nie zawsze mogą być w identyczny sposób wykorzystywane podczas codziennego szkolenia w Polsce.

„Można mieć dziesiątki tysięcy dronów, ale jak nie będziemy nimi latać z różnych przyczyn, to będzie problem” – powiedział gen. Marcin Siudziński, cytowany przez Portal Obronny.

WOT zwracają również uwagę na szybkie starzenie się technologii. Zakup ogromnej partii urządzeń może okazać się nietrafiony, jeśli za kilka miesięcy ich możliwości będą wyraźnie słabsze od nowych konstrukcji. Z punktu widzenia użytkownika ważniejsze od jednorazowego zwiększenia liczby bezzałogowców jest utrzymanie zdolności do ich aktualizacji, wymiany i dalszego szkolenia operatorów.

Przemysł chce dostarczać systemy w ciągu kilku miesięcy

Jarosław Czajka z Grupy WB ocenił, że proces pozyskiwania bezzałogowców przez Siły Zbrojne RP przyspieszył. Wpływ miały na to między innymi mechanizmy programu SAFE, wojna w Ukrainie oraz doświadczenia wynikające z ciągłego sprawdzania sprzętu na froncie.

Jednym z problemów pozostaje czas potrzebny na przygotowanie wymagań operacyjnych. Planowanie i programowanie rozwoju sił zbrojnych trwa długo, podczas gdy technologie bezzałogowe zmieniają się w krótkich cyklach. Rozwiązaniem mają być bardziej iteracyjne procedury, w których wojsko otrzymuje sprzęt, ocenia go w użyciu, a następnie modyfikuje wymagania i zamówienia.

Czajka wskazywał model ukraiński, w którym przemysł reaguje bezpośrednio na potrzeby frontu. Jego zdaniem podobna zdolność powinna istnieć w Polsce na wypadek zagrożenia wojennego. Grupa WB rozbudowuje zaplecze produkcyjne i utrzymuje zespoły inżynierskie, które mogą szybko prowadzić prace badawczo-rozwojowe.

Grupa WB deklaruje możliwość realizacji części zamówień w czasie krótszym niż 10 miesięcy. Jak mówił Czajka, jeśli zamawiający potrzebuje krótkiego terminu dostawy, firma – na podstawie dotychczasowych doświadczeń – jest w stanie wykonać zamówienie w ciągu kilku miesięcy. Rozbudowa mocy produkcyjnych jest finansowana ze środków własnych przedsiębiorstwa, co przedstawiciel firmy uzasadniał sytuacją geopolityczną i potrzebą wcześniejszego przygotowania potencjału.

Gladius ma stać się środowiskiem dla nowych efektorów

Nowe efektory, czyli elementy zdolne do oddziaływania na cel, mają być wdrażane w ramach systemu Gladius. Jarosław Czajka opisał go jako rozwiązanie obejmujące segment naziemny, powietrzny oraz powietrzny segment rozpoznania. Taka architektura ma umożliwiać dołączanie kolejnych elementów bez budowania za każdym razem całego systemu od początku.

Ważną rolę ma odgrywać sztuczna inteligencja. Według przedstawiciela Grupy WB może wspierać projektowanie, agregowanie i analizowanie danych, a także pomagać w prowadzeniu operacji w czasie zbliżonym do rzeczywistego. Dla wojska oznacza to możliwość szybszego połączenia informacji pochodzących z różnych sensorów i platform.

Dla użytkowników oznacza to konieczność kupowania nie tylko pojedynczych dronów, lecz całych współdziałających zdolności. Liczyć się będą między innymi łączność, rozpoznanie, analiza danych, odporność systemów oraz możliwość wymiany elementów wraz z postępem technologicznym. Z przedstawionych podczas konferencji ocen wynika, że Polska przyspieszyła zakupy, ale nadal musi skrócić procedury i utrzymywać zdolność do szybkiego reagowania na kolejne zmiany.

na podstawie: Sztab Generalny WP (X).

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Sztab Generalny WP (X)). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.

Widzisz błąd lub nieaktualną informację? Zgłoś błąd, sprostowanie lub uwagę

Treści na stronie są opracowywane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji

Ostatnie Artykuły