Kredyt na klik nie zawsze wiąże klienta. Liczy się jego rzeczywisty zamiar

Kredyt na klik nie zawsze wiąże klienta. Liczy się jego rzeczywisty zamiar

Zdjęcie poglądowe wygenerowane przez AI

Jedno zatwierdzenie w aplikacji bankowej nie zawsze oznacza zgodę na kredyt albo przelew. Sądy coraz częściej sprawdzają, co klient rzeczywiście chciał zrobić i czy rozumiał skutki swoich działań. To ważna zmiana dla osób oszukanych przez fałszywych konsultantów, pracowników instytucji publicznych czy doradców inwestycyjnych.

Oszust może przekonać rozmówcę, że ten właśnie chroni swoje pieniądze. W rzeczywistości ofiara wpisuje kod SMS, zatwierdza operację w aplikacji albo wykonuje przelew na rachunek wskazany przez przestępcę. W sprawach analizowanych przez Rzecznika Finansowego sądy uznawały, że sam techniczny fakt autoryzowania czynności nie rozstrzyga jeszcze o odpowiedzialności klienta.

Analiza prawomocnych wyroków z lat 2023–2025 dotyczyła spraw, w których Rzecznik Finansowy przystąpił do postępowań albo sam wystąpił z powództwem. Orzeczenia odnosiły się zarówno do kredytów zawieranych przez internet, jak i do nieautoryzowanych transakcji płatniczych.

„Metody oszustów są na tyle zaawansowane, że dziś ofiarą manipulacji może paść praktycznie każdy” – powiedział dr Michał Ziemiak, Rzecznik Finansowy.

Przy kredycie liczy się to, co klient naprawdę zamierzał zrobić

W sporach dotyczących tak zwanych kredytów na klik sądy badały nie tylko poprawność procedury bankowej. Znaczenie miało również to, czy klient wiedział, że wykonuje czynności prowadzące do zawarcia umowy, oraz czy faktycznie chciał zaciągnąć zobowiązanie.

Wpisanie kodu autoryzacyjnego lub zatwierdzenie komunikatu w aplikacji nie musi więc samo w sobie przesądzać, że doszło do świadomego zawarcia umowy kredytowej. Dla oceny sprawy ważny może być cały przebieg zdarzenia, w tym sposób przedstawienia operacji przez oszusta.

Natalia Godlewska-Domagała, zastępca dyrektora Departamentu Klienta Rynku Bankowego i Kapitałowego w Biurze Rzecznika Finansowego, wskazała, że sądy coraz częściej koncentrują się na rzeczywistym zamiarze klienta, a nie wyłącznie na formalnym przebiegu operacji w systemie.

Natalia Godlewska-Domagała zwraca uwagę, że w niektórych uzasadnieniach sądy wprost wskazały, iż bank powinien przewidywać znane i masowo występujące schematy oszustw oraz reagować na operacje odbiegające od dotychczasowej aktywności transakcyjnej klienta.

Oznacza to także większą uwagę poświęcaną procedurom bezpieczeństwa stosowanym przez banki. Instytucje powinny ograniczać ryzyko zawarcia zobowiązania w sytuacji, gdy klient został zmanipulowany, a wykonywana operacja wyraźnie różni się od jego wcześniejszych zachowań.

Sama manipulacja nie wystarcza do przypisania rażącego niedbalstwa

Banki często odmawiały zwrotu pieniędzy, twierdząc, że klient dopuścił się rażącego niedbalstwa. Sądy w analizowanych sprawach nie przyjmowały jednak automatycznie, że wykonanie poleceń oszusta oznacza tak poważne zaniedbanie.

Przy ocenie zachowania brano pod uwagę między innymi wiek klienta, jego doświadczenie w korzystaniu z bankowości elektronicznej oraz presję wywieraną przez sprawców. Istotne było również ustalenie, czy osoba oszukana rozumiała, jakie skutki wywołują kolejne czynności.

„Sam fakt, że klient wykonał polecenia sprawcy, nie powinien automatycznie prowadzić do przypisania mu rażącego niedbalstwa” – powiedziała Katarzyna Kaczorowska, radca prawny w Biurze Rzecznika Finansowego.

Dla poszkodowanych oznacza to, że bank nie powinien poprzestać na wskazaniu, iż kod został wpisany prawidłowo, a operacja zatwierdzona. Znaczenie ma także sposób działania oszusta i to, czy klient miał realną możliwość rozpoznania zagrożenia.

Zwrot pieniędzy powinien nastąpić najpóźniej następnego dnia roboczego

Spór o odpowiedzialność za nieautoryzowaną transakcję nie powinien automatycznie wstrzymywać zwrotu środków. Dostawca usług płatniczych ma obowiązek oddać pieniądze nie później niż do końca dnia roboczego następującego po zgłoszeniu takiej transakcji. Termin ten określa się jako zasada D+1.

Bank może próbować uchylić się od natychmiastowego zwrotu tylko wtedy, gdy ma uzasadnione i odpowiednio udokumentowane podstawy, by podejrzewać oszustwo po stronie klienta. Ciężar wykazania takich okoliczności spoczywa na banku.

W części spraw bank najpierw odmawiał wypłaty, powołując się na rażące niedbalstwo. Zdarzało się też, że środki zwracano, a następnie żądano od klienta ich oddania z powodu tej samej przesłanki. Stanowisko Rzecznika Finansowego zakłada, że podstawowym działaniem banku powinien być szybki zwrot kwoty nieautoryzowanej transakcji.

Dla klienta ważny jest moment zgłoszenia oszustwa, ponieważ od niego liczony jest termin D+1. Jeżeli bank kwestionuje zwrot, powinien wskazać konkretne i udokumentowane powody, a nie ograniczać się do stwierdzenia, że operacja została zatwierdzona kodem lub w aplikacji.

O tych sprawach będzie mowa także podczas konferencji „Spory z podmiotami rynku finansowego w postępowaniu cywilnym”, organizowanej przez Rzecznika Finansowego, Radę Naukową i Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu. Wydarzenie zaplanowano na 15 października 2026 roku. Natalia Godlewska-Domagała ma przedstawić orzecznictwo dotyczące nieautoryzowanych transakcji płatniczych i kredytów zawieranych jednym kliknięciem.

na podstawie: Rzecznik Finansowy.

Ilustracja ma charakter poglądowy i została wygenerowana przez sztuczną inteligencję — nie jest fotografią rzeczywistego zdarzenia.

Widzisz błąd lub nieaktualną informację? Zgłoś błąd, sprostowanie lub uwagę

Treści na stronie są opracowywane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji

Ostatnie Artykuły